John_Galliano

Nie mam w zwyczaju komentować wyglądu i zachowania innych osób, gdyż każdy ma prawo do indywidualności. Przyznam się jednak, że czasem trudno mi się oprzeć widząc jak bardzo ktoś manifestuje swoją odrębność. Nie ukrywam, że jeszcze nie raz podzielę się z Wami wspomnieniami z tegorocznego urlopu wakacyjnego, ponieważ trudno zatrzymać dla siebie wrażenia, które zapisały się na długo w mojej pamięci. Podczas pobytu w Tatrach udało mi się wybrać na kilka fascynujących wypadów utwierdzających mnie w przekonaniu, że górskie krajobrazy budzą mój zachwyt nie tylko w czasie mozolnej wędrówki, ale również wtedy, gdy wczesnym rankiem wychodzę na balkon pensjonatu z kubkiem gorącej herbaty, zastanawiając się nad tym czym zaskoczy mnie kolejny dzień przebywania w tej niezwykłej krainie.

W nieopisane zdumienie wprowadziła mnie pewna zabawna sytuacja, której byłam przypadkowym świadkiem. Z pewnością rozczaruję tą historią wszystkich spodziewających się opisu niebezpiecznej walki z wielkim groźnym niedźwiedziem, który wyskoczył znienacka zza krzaków w poszukiwaniu jedzenia. Owszem takie zdarzenie przyniosło by mi większą chlubę niż takie głupawe wywody, ale najwidoczniej nie każdemu turyście pisane jest spotkanie oko w oko z ogromnym futrzakiem mającym chrapkę na drugie śniadanie. Otóż na jednym ze szlaków, skorzystałam z postoju w miejscu, które zostało do tego odpowiednio przygotowane, tzn. znajdowały się tam drewniane ławki i stoliki, na których można posilić się nieco przed dalszą wędrówką. Usiadłam więc na chwilkę i rozejrzałam się dookoła podziwiając okolicę. Niestety mogłabym tylko pomarzyć o ciszy i spokoju tego miejsca, gdyż oprócz mnie było tam jeszcze kilka osób, które podobnie jak ja postanowiły zrobić sobie przerwę. Mój wzrok przykuła para młodych osób dość żywo dyskutująca na temat niedogodności trasy. Kobieta zdecydowanie wyróżniała się na tle innych turystów ze względu na strój, który miała na sobie, a mianowicie bluzka na ramiączkach, a raczej kawałek materiału zasłaniający biust, krótka spódniczka i delikatne trzewiki na obcasie wyglądające na lekko sfatygowane. Koniecznym dodatkiem okazała się bardzo dopracowana fryzura, której wykonanie zajęło pewnie niewiele mniej czasu niż artystycznego makijażu podkreślającego zdecydowaną inność jej osobowości. Owa postać stanowiła niewymowny kontrast dla otoczenia, w którym się znajdowała. Wyglądało na to, że jest bardzo zła na swojego towarzysza, gdyż spodziewała się chyba trasy, po której mogłaby bez problemu iść w swoich bucikach. Ponadto skarżyła się na słońce, bezlitośnie opalające jej odsłonięte w dużej mierze ciało i w ogóle bardzo żałowała tego, że zamiast wylegiwać się na piaszczystej plaży zdecydowała się na wycieczkę w góry. Mężczyzna ubrany nieco stosowniej do sytuacji starał się „robić dobrą minę do złej gry”, pomimo zażenowania, jakie wydawał się odczuwać. Ogólnie mówiąc nie byłam jedyną osobą, która mimochodem zerkała w stronę tej wyjątkowej pary, ale chyba jako jedna z nielicznych zwróciłam uwagę na woń rozsiewaną być może nie przypadkowo przez „elegantkę” poszukująca przygód na tatrzańskim szlaku. Jestem prawie pewna, że był to zapach twórcy Johna Galliano, chyba niezbyt powszechny i nie tak znany jak inne marki, ale bardzo osobliwy i jak dla mnie charakterystyczny. Raczej słodki i kwiatowy za sprawą róży, piwonii, irysa, które w połączeniu z bursztynem, paczulą i aldehydami stanowią niezwykle ujmującą kompozycję o wyjątkowym charakterze.

Tak jak w przypadku stroju turystki ze szlaku zgodzę się z tym, że może powinnam powstrzymać się od wszelkich komentarzy ze względu na jej być może uzasadnione zaskoczenie rodzajem trasy, tak w przypadku tego unikatowego zapachu uważam, że bezwzględnie należy poddać go komentarzom, na jakie zasługuje.

Produkt możesz kupić tutaj.

Kategorie: Perfumy dla kobiet
12345 (średnia ocen: 4,30 na 5, ilość ocen: 10)
Loading ... Loading ...